MDK Wołomin

Wywiad z Alojzym Ortalionem i Luckiem Metanoblem, przeprowadził Sylwester Jagodzianka, redaktor magazynu internetowego "SUPERPAUZER"

Cziken party
Sylwek : Witam was panowie w naszym studiu, możecie już zdjąć wasze kurtki, jest u nas całkiem ciepło, pomimo tego, że to zima ( uśmiech ).

Alojzy : To nie kurtka cieciu, to moja nowa koszulka Umbro. Poczułem się delikatnie mówiąc poirytowany Twoim brakiem wiedzy i gustu.

Lucek : Właśnie redaktorski leszczu, skąd ty mieszkasz, że nie odróżniasz T-shirta Umbro od mobilnej katany Conversa ? Co ty, z Paryżewa jesteś czy z Pączy ?

Sylwek : Przepraszam Panowie, trochę nie jestem na czasie, ostatnie spodnie jakie miałem na sobie to były niegdysiejsze Pyramid-y.

Alojzy : Nie no stary nie wyskakuj nam tu z takim koksem. Pyramidy ? Gdzie Ty dorwałeś ten siuwaks ? W Caritasie dawali po komunii ? Czy ktoś w Kauflandzie tym podłogi wycierał ?

Lucek : Pewnie dostał od jakiegoś czuchra po koncercie. Oni tu ganiają w takich Pyramidach, dziury jakieś mają na kolanach, pospinane to jakimiś agrafkami i do tego wszystkiego jakieś tanie żydoskie koszulki "Santana", czy jakoś tak.

Sylwek : O widzę, że weszliśmy na nasz docelowy temat, czyli Miejski Dom Kultury w Wołominie. Wiem, że jesteście, nazwijmy to "stałymi bywalcami", macie nawet swój "mobilny punkt przystankowy" tuż za rogiem budynku MDK. Czy możecie powiedzieć w kilku słowach co tam robicie ?

Alojzy : Oj Sylwuś, coraz głupsze pytania nam zadajesz. No co my tam możemy robić Sylwuś ? To chyba logiczne, że wprowadzamy kontrast w szarą miejską rzeczywistość. My jesteśmy sztuką i kulturą jednocześnie.

Lucek : Jesteśmy jak Arsen z Lipin.

Sylwek : Nie macie przypadkiem na myśli Andy Warhola ?

Alojzy : Andy to ja znam tylko Gołota. Andzie też jakąś znam ... a nie, znałem, bo teraz to jej ręki nie podaję. Zaczęła nosić spodnie z krokiem w kolanach, słuchać jakiegoś Hop-Hipa, bluzki jakieś powyciągane do kostek, sam już nie wiem do czego ten świat zmierza. Ech, ta dzisiejsza młodzież.

Lucek : Dokładnie. Zegarki ścienne noszą na klacie, babskie chusty na głowach, sekta człowieku, normalna sekta. Nawet się wysłowić porządnie nie potrafią, cały czas tylko o jakiejś ziemi gadają - zioma to, zioma tamto - palą jakiś ruski tytoń z przemytu. Potem się śmieją sami z siebie, patrząc w podłogę. Ja to myślę, że to musi być jakiś tytoń z Wileńskiego, bo taki siuwaks to tylko tam sprzedają.

Sylwek : No dobrze. A powiedzcie mi, jak oceniacie pracę Maćka Łosia, patrząc na jego wkład w artystyczy rozkwit Wołomina, poprzez pryzmat dnia codziennego.

Alojzy : Pryzmat widziałem tylko raz na fizyce. Powiem panu tylko tyle, że kiepawo się przez to patrzy. Lucek zawsze twierdził, że to musi być jakiś rentgen, przez który będzie widać gołe baby, ale chyba miał na myśli kalejdoskop. Tak czy inaczej Sylwuś, nie mam pojęcia co ty bredzisz, za przeproszeniem.

Lucek : Łosiu ? Ja znam Łosia. To ten facet co się zawsze wydzierał do mikrofonu przed koncertami. Miał takie chwytliwe hasło wyborcze nawet - Maciek Łoś to jest gość - czy jakoś tak. Potem go aresztowali, bo podobno był podejrzany o wandalizm na naszej ulubionej ścianie z ławeczką. Plotka głosi, że to podobno on był tym całym MOM-em, który pisał te PRL-owskie slogany na murach. To właśnie on coś pisał o tym całym "Parysie" na MDK-u.

Sylwek : Chodzi może o Parnas ?

Alojzy : Tak właśnie ! Parys ! - Wołomiński Parys zachwyca nas !

Lucek : To Łosiu to jest ten koleś co świrował do Parys Hilton ???? Gdzie ten facet ma oczy ? Nie wierzę, że Łosiu się skusił na taką szkapę, ale ... w końcu to artysta, jemu wszystko wolno.

Sylwek : Nie wydaje mi się, żeby Maciek "świrował" do Paris, jednak chciałbym powrócić do tematu wkładu jaki niesie Maciek do życia artystycznego w Wołominie.

Alojzy : Nie no stary, najpierw pryzmat, teraz wkłady, co ty myślisz, że my tu jakiś hurtownię artykułów biurowych założyliśmy ? Daj spokój stań z boku ... człowieku. Jaki Łosiu może mieć wkład ? No pisze coś tam, plecy w powiecie ma, a my to na niego mówimy "ekscentryczny tancerz". Miałem raz okazję widzieć jak tańczy, to ten facet się chyba urodził do zespołu pieśni i tańca.

Lucek : Poza tym to mnie się wydaje, że ten cały Łosiu to chce być takim Wołomińskim wieszczem. On nie czuje, że rymuje. Nawet takie slogany wyborcze ostatnio zapodawał, to leciało jakoś tak - "Jeśli czujesz, że rymujesz, to świat pomalujesz, a jak coś grasz to pokaż co w kieszeni masz" powtarzam to od lat, każdy kto słyszał te słowa słyszał wyrok.

Sylwek : A powiedzcie mi, jak wy podchodzicie do sztuki ?

Alojzy : Z reguły podchodzimy bardzo ostrożnie, od strony Mariańskiej, raczej w nocy. Większość z tych artystów to nieobliczalni psychopaci. Wystarczy sobie zajrzeć na Artystyczny Wołomin. Cała śmietanka Wołomińskich sekt. Malarze, wierszokleci i największe zagrożenie społeczeństwa ... czyli muzycy.

Lucek : Ci są najgroźniejsi, jeden podobno zagryzł nietoperza na scenie. Plotka głosi, że to jakiś stały bywalec "Ryby", no wiesz tego baru dla byłych żołnierzy Wietnamu.

Sylwek : Dlaczego uważacie, że "Ryba" jest barem żołnierzy Wietnamu ?

Alojzy : Nie no stary nie rozbrajaj mnie. Każdy z tych co tam się pokazują, ma na kurtce napis U.S.Army, do tego spodnie snajperów z Nagasaki, buty żołnierzy Marines i bosmańskie brody. Trzeba być ślepym żeby się nie domyślić, że to weterani Wietnamu. Z takimi lepiej nie zaczynać, oni są szkoleni aby zabijać, jeden z nich podobno kiedyś strzelał do Kennedyego.

Lucek : Podobno zastrzelił go metodą tajnej techniki marines o kryptonimie "ping-pong". Pamiętacie to ? Powstała potem nawet cała teoria odbitej kuli ? Podobno było 3 strzelców, a tak naprawdę Kennedyego zabiło 3 odbicie kuli "ping-pong". Nie chciałbym dostać takiej kuli, mogłaby mnie zabić.

Sylwek : No dobrze pomińmy w takim razie temat żołnierzy marines w "Rybie" i powiedzcie mi jakie macie pomysły na rozwój artystycznej części Wołomina ?

Alojzy : Według mnie potrzeba nam więcej festynów pod chmurką i budek z Kebabem.

Lucek : Generalnie to ja kiedyś myślałem o stworzeniu takiego rezerwatu dla artystów, ale doszedłem do wniosku, że mogliby się tam bezkarnie rozmnażać i czcić złotego cielca, więc zrezygnowałem z tego pomysłu. Każdy normalny człowiek wie przecież, że artyści to poganie modlący się do słońca.

Sylwek : No tu akurat bym polemizował. Moim kolejnym tematem, który chciałbym abyście rozwinęli jest homofobia.

Alojzy : Co chciałbyś żebyśmy zawinęli ?

Lucek : Racja Sylwuś, homofobia w Wołominie straszne się rozwija. Chodzi tu taki jeden homofob, co sobie oczy maluje, takiego homofoba to jakbym gdzieś w nocy spotkał, to po nim. Ja to jestem bardzo tolerancyjny, ale tych homofobów to bym wszystkich do gazu. Chociaż w sumie, to nic do nich nie mam, trzeba być tolerancyjnym, ale roznosi taki HIV-a, wstrzykuje se hasz, trzeba eliminować takich brudasów.

Sylwek : Nie jestem do końca przekonany, czy dobrze się zrozumieliśmy, jednak mam dla was kolejny temat, jakim jest "kolor w dzisiejszej sztuce".

Alojzy : No ja mam na sobie w tej chwili dres w kolorze safari, buty w odcieni sieny palonej, karminowy T-shirt UMBRO i skarpety w kolorze ulatramaryny. Tworzy to niezwykły kontrast z moimi oczami w kolorze marsowego brązu.

Lucek : No ja to zwykle zakładam na siebie dres w kolorach żółcieni neapolitańskiej, ale dziś wyjątkowo się ubrałem w swój nowy model oranżu permanentnego, bo jak to mówią u nas na osiedlu - nieźle działa na baby - nie wiem czy tak jest, bo pierwszy raz mam na sobie, ale sąsiad go miał w zeszłym roku i mówił, że w tym dresie zaliczył wszystkie laski z Wołomina, więc kupiłem od niego, no i ma hologram na metce. Znaczy się oryginał.

Sylwek : Widzę że macie profesjonalne oko do kolorów reklamowych, można powiedzieć, że sami tworzycie określone trendy.

Alojzy : Mój brat kiedyś miał trądy, ale nie ode mnie. Wyleczyła go jedna znachorka, znajoma babci Jadzi . Od razu wiedziała że to trądy. Na szczęście to był tylko drobny trąd, bo dała mu buteleczkę wywaru z kota i powiedziała jakieś magiczne zaklęcie brzmiące mniej więcej - Oksynatrądzik - po czym wiedźma zniknęła, a trąd u brata ustąpił.

Lucek : Ja kiedyś miałem trąd, zaczął się niewinnie, ale trafiłem na ten program na Polsacie o rękach które leczą i trąd zniknął. Potem po obejrzeniu Strefy 11 zacząłem się zastanawiać czy to nie były przypadkiem stygmaty.

Sylwek : Dobrze więc, pomińmy może temat trendów, ponieważ wydaje mi się, że nie do końca się zrozumieliśmy i chciałbym was zapytać, czy uprawiacie jakiś konkretny rodzaj sztuki, malujecie, piszecie, śpiewacie ?

Alojzy : Ja maluję. Jestem w tym naprawdę dobry. Kiedyś tak przemalowałem furę, że Policja 3 dni jeździła zanim się nie zorientowali, że to kradziony radiowóz. Generalnie to by się nigdy nie zorientowali, ale zobaczyli, że ma przebijane numery, niestety to już Lucek dał ciała bo kiepski z niego rzeźbiarz, nawet porządnej przebitki nie umie zrobić.

Lucek : Kiepski miałem dzień wtedy. Dzień wcześniej była libacja u Alojzego i tam żeśmy wyprawiali swoje sztuki, pośpiewaliśmy, potańczyliśmy, Alojzy dał pokaz sztuki nowoczesnej w łazience ... a jego dzieło nazwaliśmy "Czerwony Paw". Potem, tradycyjnie już, był konkurs wierszy i porzekadeł, który wygrałem ja ze swoim porzekadłem - Lepiej być pijanym niż glodnym -

Sylwek : Czyli jednak tworzycie coś, a z czego bierzecie inspiracje ?

Alojzy : Mnie kiedyś zainspirował taki film polski "Zabij mnie glino". Wtedy właśnie zrozumiałem, że moje życie jest sztuką. W tym przekonaniu utwierdził mnie jeszcze ojciec, mówiąc kiedyś do mnie - Synu, jesteś bezrobotny, biedny i wiecznie się szlajasz po Wołominie. To że jeszcze żyjesz, uważam za niebywałą sztukę - potem nalewał mi kieliszek likieru, słodki śmietankowy, po prostu pyszny, poczułem się jak ktoś zupełnie wyjątkowy.

Lucek : No ja to na ten przykład swoją pasję wziąłem z Wołomińskiej Komendy. Posadzili mnie tam kiedyś na dołku i okryłem nowy rodzaj sztuki ... więzienne grafitti. Poza tym znalazłem tam kilka podpisów sąsiada z bloku i tak się zainteresowałem sztuką nowoczesną. Ostatnio nawet zrobiliśmy taką akcję z kolegami pod kryptonimem "Dirt Park Party", gdzie chcieliśmy wprowadzić tak zwany element twórczego chaosu.

Sylwek : O brzmi bardzo interesujące, miejsmy nadzieję, że będzie więcej takich akcji w naszym mieście.

Alojzy : No ja to myślę, że jeszcze ze dwie takie akcje i Lucek zrobi swój repertuar artystyczny na Białołęce w pasiakach.

Lucek : No nie przesadzaj Alojzy, nie było tak źle. Poza tym eksponaty z akcji Dirt Park Party, będzie można jeszcze zobaczyć na wystawie powiatowej galerii "Korozja i kolor", także jak widać moja sztuka, jest sztuką w pełni uniwersalną.

Sylwek : No proszę, widzę, że odezwał się w was prawdziwy duch artysty, dlatego też moje następne pytanie brzmi - Kto jest dla was kultową postacią Wołomińskiej sceny artystycznej ?

Alojzy : W zeszłym roku bym powiedział że Penior za te swoje "gładkie lica", ale dziś to sam nie wiem. Osobiście postawiłbym na Solisa, za swój spektakl uliczny pod Polo Marketem, ale choć facet miał oryginalny pomysł, to gra aktorska wypadła kiepsko.

Lucek : Jak dla mnie to kultową postacią jest w tym roku Kilrathi. Od brutalnego zetknięcia z jego sztuką, miewam bardzo czesto "syndrom ujaranego łosia na przystanku", nie jestem do końca pewien czy to nie jakieś zaburzenie nerwicowe spowodowane własnie tym nowym rodzajem sztuki, który nazwałem instynktownie "autobusowym spamem".

Sylwek : Panowie moje ostatnie pytanie będzie dotyczyć przyszłości - Czy macie jakieś plany artystyczne ?

Alojzy : Ja chciałbym jeszcze w tym tygodniu wypuścić nową wersję "Czerwonego pawia", którą zamierzam zatytułować ... "Zielony paw". Kupiłem nawet w tym celu ogórki konserwowe i 3/4 Smirnoffa. A ponieważ biorę udział w akcji "Zróbmy z tego coś fajnego" materiały w postaci pustej butelczyny i słoika, postanowiłem przekazać Cosmatej na jej pokaz sztuki butelkowej.

Lucek : A moje plany artstyczne na ten tydzień, to "Wołomiński pokaz sztuki rysowania lakieru", wykonany technika tradycyjną, przy pomocy klucza francuskiego, popularnie zwanego "francuzem" na obiektach marki Fiat 126p mieszczących się obok budynku MDK Wołomin. Zapraszam wszystkich zainteresowanych.

Sylwek : My również zapraszamy, pokaz sponsoruje zakład mechaniki pojazdowej w Wołominie, do zobaczenia.